modne bzdury
W Modnych bzdurach autorzy opisują ją jako „prąd intelektualny" charakteryzujący się odrzuceniem racjonalistycznych tradycji oświecenia, dyskursem teoretycznym oderwanym od empirii, pojęciowym i kulturowym relatywizmem, traktującym naukę jako nic więcej niż „narrację", „mit" czy „konstrukcję społecznokulturową". Sokal i Bricmont posługują się w swej książce cytatami i pokazują, jak ideolodzy pomo w celu wyartykułowania i wzmocnienia swoich argumentów używają terminów zaczerpniętych z teorii matematycznych i fizycznych, zupełnie nie rozumiejąc ich sensu. Tak oto guru krytyki literackiej Julia Kristeva stosuje pojęcia z logiki matematycznej i teorii zbiorów, psychoanalityk Jacques Lacan odwołuje się do topologii, socjolog Jean Baudrillard do geometrii nieeuklidesowej... Nie bardzo wiadomo, czy odniesienia te mają w przekonaniu autorów uprawomocniać ich tezy, czy są jedynie wyszukaną metaforą albo też jedno i drugie. Ale to wszystko nic w porównaniu z dywagacjami wpływowego teoretyka feminizmu (może powinienem napisać: wpływowej teoretyczki?) Luce Irigaray. Pisze ona na przykład: „Czy E = mc2 to równanie seksistowskie? Zapewne tak. Przyjmijmy hipotezę, że tak jest istotnie, w takiej mierze, w jakiej przyznaje się uprzywilejowany status prędkości światła, kosztem innych prędkości, które są nam konieczne do życia.