duzo powietrza

NAUKA W ZAPRZĘGU ORGANY Dużo powietrza Organy są najpotężniejszym instrumentem muzycznym. A mimo to o przejściu od ich grzmiącego lamentu do głuchej ciszy decyduje zaledwie kilka kawałków drewna. Obecnie konstruowane organy działają z wykorzystaniem tych samych prostych zasad fizyki co pierwsze budowane około 250 roku p.n.e. Pompowane ze specjalnego zbiornika (miecha) powietrze przechodzi przez wyściełane skórą drewniane wentyle do różnej długości piszczałek, gdzie drgając, tworzy określonej wysokości dźwięki. Przez 2 tys. lat miechy pompowano ręcznie lub nogami zazwyczaj robili to chłopcy zwani kalikantami, w końcu jednak zastąpiły ich silniki elektryczne i dmuchawy. Pod koniec XIX wieku organista wciskał klawisz i drewniane dźwignie oraz cięgna, tzw. abstrakty (ten system połączeń nazywany jest trakturą), otwierały mały, drewniany wentyl (klapę), umożliwiając wpłynięcie strumienia powietrza do konkretnej piszczałki. Słuchacze oczekiwali jednak coraz większej różnorodności dźwięków i coraz większych instrumentów, które miały nagłośnić coraz większe kościoły i sale w ratuszach. Zwiększała się więc złożoność połączeń i dźwigni, a wraz z nią wzrastały opory mechaniczne i muzycy musieli mocniej naciskać klawisze otwierające wentyle. Aby rozwiązać ten problem, budowniczowie organów postanowili wykorzystać dopiero co odkrytą elektryczność. Dzięki niej wciskany teraz bez wysiłku klawisz zamyka obwód elektryczny, uruchamiający elektromagnes, który z kolei uruchamia bezpośrednio wentyl. Obecnie wciąż buduje się organy z obydwoma rodzajami traktury. „Występują jednak między nimi pewne różnice w brzmieniu mówi Stanley Scheer, wiceprezes szacownej, istniejącej od roku 1879 firmy Casavant Freres, budującej organy i mieszczącej się w St. Hyacinthe w prowincji Quebec. Brzmienie organów z trakturą mechaniczną uważa się za szlachetniejsze". Skromne organy kościelne z dwoma manuałami, klawiaturą nożną oraz 16 rejestrami mogą mieć 1200 piszczałek i kosztują około 200 tys. dolarów, a buduje się je ręcznie nawet przez dwa lata. Organy są montowane i sprawdzane w wytwórni, następnie rozkłada się je i przesyła do miejsca przeznaczenia. Tam w ciągu kilku tygodni z ogromnej ilości części łączy się je z powrotem w zawiły labirynt. Piszczałki intonuje się (koryguje w celu przystosowania do akustyki pomieszczenia) oraz stroi. „Każde organy są arcydziełem sztuki inżynierskiej mówi Scheer i dodaje: Gdy grają po raz pierwszy publicznie, zawsze zdumiewa, jak przekłada się to na muzykę". Mark Fischetti